Drukuj
Utworzono: piątek, 29, czerwiec 2012 Beata Cichecka-Wronowska

Bezcenne malowidła

Wnętrze kościoła w Łopatnie zdobią piękne, barokowe polichromie pędzla Stanisława Stroińskiego (1719-1802), nadwornego malarza arcybiskupa lwowskiego Wacława Sierakowskiego, uznawanego za najwybitniejszego artystę polskiego baroku w Małopolsce Wschodniej w XVIII wieku, gdzie tworzył głównie monumentalne malowidła w obiektach sakralnych. Był on sekretarzem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1759 r. uzyskał od Augusta III Sasa przywilej królewski Malarza Świętego Majestatu Królewskiego, uniezależniający go od cechu malarzy, pozwalający na wolne wykonywanie zawodu. Do roku 1778 ozdobił 19 kościołów, m.in. katedrę lwowską, kościół franciszkanów w Przemyślu, sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej, kościół oo. bernardynów w Leżajsku, w Krystynapolu, kościół o. dominikanów w Tarnopolu.

prezbiterium kościoła w łopatynie

Iluzjonistyczne polichromie gloryfikujące postać Matki Boskiej w sanktuarium łopatyńskim wykonywał artysta mając już 63 lata. Opatrzył je swoją sygnaturą w formie kartusza z koszem kwiatów: „Stanislaus Stroinski Se: Re: Pol: Prinxit A. D. 1782” (Stanisław Stroiński, Sekretarz Króla Polski, Namalował Roku Pańskiego 1782). Umieścił ją nad przejściem z kruchty do nawy.

Tematyka polichromii

Dominującym tematem malowideł w kościele w Łopatnie są sceny z życia Najświętszej Marii Panny, a także wydarzenia z dziejów Kościoła, np. zwycięstwo floty chrześcijańskiej pod Lepanto w 1572 r., uproszone modlitwą różańcową.

fragment malowidłaCztery płytkie wnęki nawy głównej i prezbiterium zdobią przedstawienia ilustrujące niektóre symbole Bogarodzicy z Litanii Loterańskiej. Po prawej stronie prezbiterium namalował Stroiński Matkę Bożą jako „Pocieszycielkę strapionych”. U dołu obrazu tłum mężczyzn i kobiet zanosi modły do Świętej Dziewicy, której postać unosi się w pozycji klęczącej w obłokach, a na jej piersiach załamuje się promień światła wychodzący z monstrancji i spływa na zebraną poniżej gromadę. Scenę odnoszącą się do inwokacji „Domie Boży” umieścił artysta po lewej stronie prezbiterium. Wyobraża ona Kościół, który symbolizuje postać papieża, wskazującego ręką na wznoszącą się w oddali świątynię. Przed nim w profilu klęczy Madonna., a z obłoków wyłania się postać Boga Ojca z kilkoma aniołami. Obrazy we wnękach nawy głównej odnoszą się do inwokacji „Domie złoty” i „Wspomożenie wiernych”, uplastycznionych przez artystę w postaci pałacu noszącego cechy barokowej architektury włoskiej oraz krajobrazu przedstawiającego okręty żaglowe, spieszące na pomoc miastu oblężonemu przez wrogów Kościoła. Po lewej stronie tej kompozycji na wysokiej skale umieścił artysta tablicę z napisem „Auxilium Christianorum” (Wspomożenie wiernych), a po bokach panoplia.

W środku kościoła, na skrzyżowaniu nawy głównej i transeptu znajduje się eliptyczna czasza, którą malarz wypełnił iluzjonistyczną kolumnadą, przykrytą kopułą z latarnią po środku oraz wazonami i koszami z kwiatami, a cztery trójkątne pendentywy pokrył majestatycznymi wizerunkami Ojców Kościoła, siedzących na obłokach.

Płaskie sklepienia prezbiterium, nawy kościelnej i ramion transeptu zajmują kompozycje figuralne na tle bogato ukształtowanego obramowania, przedstawiające: „Zwiastowanie”, „Wniebowzięcie”, „Pokłon pasterzy” i „ Sankta Gravitas” (Świętą brzemienność). Sceny te dopełniają namalowane kolumnady i balustrady, zdobione ornamentami roślinnymi i wazonami z kwiatami. Ściany pokrywa marmoryzacja (imitacja marmuru).

Obok malowideł istotnymi elementami dekoracji wnętrza kościoła jest złocona snycerka, uzupełniająca polichromię: bogato rzeźbione kapitele pilastrów i półkolumn oraz drobniejsze ornamenty na ścianach, podkreślające malowaną architekturę.

 

Technika malowideł

Polichromia kościoła łopatyńskiego została wykonana szlachetną techniką szorstkiego fresku mokrego. Podłożem malowideł był mur ceglany z dwuwarstwową zaprawą wapienno-piaskową. Technika ta jest najtrudniejszą ze wszystkich znanych technik, wymagającą ogromnych umiejętności przewidywania efektu końcowego w trakcie malowania. Jej zaletą jest za to trwałość. fragment malowidła na sklepieniu

Polichromie powstawały wielowarstwowo, warstwy wstępnie pomalowanych ornamentów i przedstawień figuralnych wykonane zostały przy użyciu rzadkiej farby, metodą lawowania. W kolejnym etapie używano farby z gęstym spoiwem wapiennym do malowania jaśniejszych tonów, a następnie podkreślano partie ciemne z użyciem kazeiny wapiennej. 

Część ornamentów roślinnych przysłonięto dekoracjami drewnianymi, mającymi za zadanie ich uwypuklenie.

Polichromia została w wielu miejscach przemalowana po 1935 r., prawdopodobnie przez malarkę przeprowadzającą konserwację tuż przed wybuchem II wojny światowej.

 

Zniszczenia i ich przyczyny

W ciągu minionych wieków polichromiei uległy częściowemu zniszczeniu. Najwięcej spustoszeń poczyniły ostatnie dziesięciolecia XX wieku, kiedy to kościół zamieniony w kołchozowy magazyn był świadomie dewastowany.

Najgorszy los spotkał fragmenty malowideł na dwóch spływach sklepienia prezbiterium przy ścianie zachodniej (brak 15-20 m kw. malowideł) oraz na sklepieniu nawy głównej nad chórem. Tam została nieodwracalnie zniszczona niemal cała scena ukazująca wniebowzięcie NMP (około 10 m kw. ubytku). Destrukcja postępowała powoli, fragmentami i bez wątpienia przyczyniła się do niej woda zaciekająca z nieszczelnego dachu, która pozostawiła rozległe zacieki i przebarwienia wokół ubytków. Pęknięcie muru w górnej części ściany ołtarzowej spowodowało wykruszenie się tynków.

prezbiterium

 W ocenie konserwatorów dzieł sztuki przyczyną wykruszania się znacznych ilości ścian było również zbyt solidne dla drewnianych ornamentów mocowanie ich za pomocą dużych kawałków drewna już po ukończeniu malowideł, czego prawdopodobnie artysta nie przewidział w pierwotnym założeniu. Ponad gzymsem do wysokości wyciągniętej ręki wandale świadomie zrobili ryty na ścianach i popisali je kredą, wykruszyli też fragmenty samych gzymsów, po których chodzili. Tynk odpadł także przy framugach okiennych, co spowodowała praca samego drewna. Ściany wokół framug pobrudzono farbą ftalową podczas malowania okien. Cała powierzchnia malowideł oraz elementów rzeźbiarskich została zabrudzona ptasimi odchodami, które w wielu miejscach spowodowały przebarwienia polichromii.

Niższe partie ścian kościoła pokryła warstwa nalotu - kurzu, pyłu zbożowego i cementowego, przez co fragmenty malowideł stały się nieczytelne.

Ostatnią, najmniej istotną przyczyną zniszczeń był zły dobór technik malarskich dokonany przez samego mistrza, który wzbogacił fresk mokry o farby klejowe na spoiwach nieodpornych na wilgoć oraz kazeinowe, mające tendencję do kurczliwości, na skutek czego warstwa malarska spękała i zaczęła się osypywać.

Kolejnym błędem były zastosowane do niektórych ornamentów na ścianie techniki pozłotnicze. Występowały tam dwie techniki jednocześnie, co – zdaniem ekspertów - jest zjawiskiem niespotykanym i błędem technologicznym.

Na złoconych elementach snycerskich także powstały liczne ubytki, odpryski zapraw ze złoceniami, zabrudzenia, przetarcia i zmatowienie pozłoty. Zaprawy nie trzymały się dostatecznie podłoża. Na ten stan wpłynęły niestabilne warunki wilgotnościowe, powodujące wzmożoną pracę drewna oraz rozpulchnienie i wysychanie zapraw. Generalnie drewno pozostało w dość dobrym stanie, jedynie niektóre jego elementy zaatakowały drewnojady.

Część ubytków powstała w wyniku uszkodzeń mechanicznych.

 

2017-07-29 13:39:47.
Używamy plików cookies, aby zwiększyć użyteczność naszej strony i jakość świadczonych usług zgodnie z preferencjami naszych użytkowników. Wykorzystujemy je do anonimowych badań statystycznych związanych z odwiedzinami naszej witryny. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Informacje na temat ustawień dotyczących ciasteczek w poszczególnych przegladarkach dostępne są na poniższych stronach: