Drukuj
Utworzono: piątek, 02, listopad 2012 Beata Cichecka-Wronowska, Jan Tomaszewski

Łopatyńscy księża w latach 1920-1945

 

Pierwszym łopatyńskim proboszczem w niepodległej Polsce był ks. Bernard Szafryński. Pełnił on tam obowiązki duszpasterskie do 1937 r.

 

ks. Bernard SzafryńskiKsiądz Bernard Szafryński pochodził z Warmii. Urodził się w 1875 r. w Najdymowie koło Biskupca. Pierwotnie nazywał się Klein. Nie wiadomo w jakich okolicznościach i z jakiego powodu zmienił nazwisko, jakie seminarium duchowne ukończył, gdzie został w 1902 r. wyświęcony na księdza ani w jaki sposób znalazł się w kolonii Niemców w Machlińcu koło Stryja, skąd trafił do Burakówki koło Jazłowca, następnie do Turlycza koło Borszczowa, a potem jako wikary do Suczawy na Bukowinie. Podczas I wojny światowej przeżywał ciężkie chwile. Oskarżony przez Żyda przed władzami rosyjskimi o szpiegostwo na rzecz Austrii został aresztowany i wywieziony do Podola Kamieńskiego, gdzie przesiedział rok w więzieniu, czekając na sąd wojenny. Skazany na śmierć przez rozstrzelanie, telegraficznie zwrócił się do cara o ułaskawienie. Po dwóch dniach sąd wojskowy powiadomił go, iż w drodze łaski zamieniono mu karę śmierci na dożywotnią katorgę. W drodze na Ural jednak zachorował, na skutek czego dotarł tylko do Kijowa, gdzie po rozgromieniu przez bolszewików więzienia na Łukianówce odzyskał wolność. W marciu 1918 r. wrócił do kraju, a arcybiskup Józef Bilczewski powierzył mu zarząd małej parafii.

13 marca 1920 r. objął probostwo w Łopatynie. Bolszewicka inwazja zmusiła jednak księdza Szafryńskiego do ucieczki. Jak potem pisał o sobie, uszedł z życiem tylko dzięki życzliwości starszego brata Józefa Kunickiego, który przechował go w stodole na sianie przez trzy dni. Po sześciotygodniowej tułaczce powrócił do Łopatyna, gdzie objął zarząd parafii.

Łopatyńska parafia obejmowała wówczas 32 miejscowości, a obsługiwało ją dwóch księży.

 

W czasach probostwa ks. Bernarda Szafryńskiego obowiązki wikarych i katechetów pełnili m.in. księża: Tadeusz Babiak (w I połowie lat 30.), Franciszek Machowski i Franciszek Kutrowski (1936-1938).

 

pogrzeb ks. SzafryńsiegoW pierwszej kolejności proboszcz zajął się restauracją kościoła, który ucierpiał 14 sierpnia 1920 r. podczas ataku konnicy Siemiona Budionnego na Łopatyn. Do 1925 r. dzięki pomocy Państwa, datkom parafian i subwencji hrabiego Badeniego ksiądz Szafryński usunął zniszczenia spowodowane ostrzałem armatnim wojsk Budionnego, naprawił między innymi filary, posadzkę, wyremontował podziurawiony dach kościoła, a także zabudowania gospodarcze. Wtedy też sprowadził z Warszawy dwa dzwony, które przywiózł jego brat Józef Kunicki. Jesienią 1925 r. rozpoczął również budowę kaplicy w Batyjowie, którą poświęcił trzy lata później – 16 lutego 1928 r.

O ks. Bernardzie Szafryńskim mówiono, że był wielkim patriotą. Bronił on polskości Kresów, protestował przeciwko likwidacji polskich placówek i urzędów. Własny dom zaś zapisał na rzecz przytuliska dla starców. Choć miał poglądy endeckie, uczestniczył w uroczystościach organizowanych przez władze i celebrował nabożeństwo z okazji imienin marszałka Józefa Piłsudskiego. Podejmował żołnierzy 2 Pułku Ułanów Grochowskich im. gen. Józefa Dwernickiego.

Według relacji Żyda z Łopgrób ks. Szafryńskiegoatyna, dra Josepha de Shrage, gdy ksiądz Szafryński ciężko zachorował i potrzebował natychmiastowej specjalistycznej pomocy medycznej, Lajzar Barach zorganizował zbiórkę pieniężną między Żydami, dzięki czemu przewieziono proboszcza samolotem do Lwowa.

Zmarł 1 maja 1937 r. Pochowano go na cmentarzu w Łopatynie. Na jego grobie parafianie wznieśli stylowy pomnik z trembowelskiego marmuru.

 

Następcą księdza Szafryńskiego został ks. Franciszek Byra. Wielu starszych mieszkańców Wójcic dobrze pamięta proboszcza Byrę, który był z nimi w Łopatynie, a po zakończeniu II wojny światowej przybył do Wójcic, gdzie osiedlili się jego parafianie. Był on gorliwym duszpasterzem, przywódcą duchowym dla swoich wiernych i dobrym doradcą, nie tylko w sprawach religijnych.

 

Ksiądz Franciszek Byra urodził się 1 kwietnia 1889 r. w Przędzelu, koło Rudnika nad Sanem. Pochodził z chłopskiej rodziny. Od dziecka był zdolny i pracowity, toteż po zakończeniu edukacji w czteroklasowej szkole ludowej rodzice posłali go do gimnazjum w Jarosławiu. Już wtedy chciał zostać kapłanem. Jego marzenie ziściło się 12 lipca 1914 r., kiedy to po zakończeniu studiów teologicznych we Lwowie został wyświęcony na księdza. Był wikarym w Tartakowie, następnie w Uhnowie, a w 1921 r. został proboszczem w Toporowie.

17 sierpnia 1937 r. objął parafię w Łopatynie. Jako że był już wcześniej znany w Łopatnie, bo nieraz przyjeżdżał tam na odpust, został życzliwie przyjęty przez parafian.

ks. Byra i wikary ks. KutrowskiKsiądz Byra gorliwie szerzył kult Matki Boskiej Łopatyńskiej i stworzył z Łopatna niemal drugą Częstochowę na pograniczu wołyńsko-podolskim. Kiedy przyjmował klucze do świątyni od księdza administratora Franciszka Wójcickiego w obecności komitetu parafialnego i licznie zgromadzonych wiernych, podszedł do cudownego obrazu, padł na kolana i zawołał: „Matko Boża, wspieraj mnie na każdym kroku, abym godnie spełniał powierzone mi obowiązki duszpasterskie! Dopomagaj w winnicy pańskiej!”.

Jedną z pierwszych spraw, jakimi musiał się zająć w łopatyńskiej parafii było odnowienie fresków Stroińskiego, którego podjęła się w 1938 r. lwowska malarka Stanisława Klimkowska-Bieńkowska za sumę 9.000 złotych, jednak w 1939 r. prace te przerwał wybuch II wojny światowej. Dużo wysiłku i pieniędzy włożył ks. Franciszek Byra w rozbudowę należących do parafii obiektów gospodarczych oraz remont domu parafialnego, zajmowanego częściowo przez ochronkę dla dzieci, prowadzoną przez siostry zakonne ze Zgromadzenia Rodziny Maryi i użytkowanego przez Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej. Po wyremontowaniu połowy budynku wynajął ją poczcie na korzystnych dla urzędu parafialnego warunkach.

 

Niestety, księdzu Byrze dane było tylko przez dwa lata pełnić w spokoju obowiązki duszpasterza i kanonika w Łopatynie. Wybuch wojny zapoczątkował prześladowania i cierpienia. Po wkroczeniu Armii Czerwonej bolszewicy zagarnęli należące do parafii gospodarstwa rolne w Łopatynie i Batyjowie, pozostawiając jedynie pół morgi pola i jedną krowę. Skonfiskowali nawet należące do parafii instrumenty muzyczne, które przekazali Komsomołowi. Na początku 1941 r. władze sowieckie nałożyły na parafię horrendalny podatek w wysokości 16 tys. rubli. Ponieważ proboszcz nie miał pieniędzy na jego opłacenie, funkcjonariusze wkroczyli na plebanię i zarekwirowali wiele wartościowych rzeczy, które oszacowali na 12 tys. rubli. Brakującą kwotę ks. Franciszek Byra miał zapłacić do 30 czerwca 1941 r. Wierni byli biedni, więc proboszcz nie podjął się nawet próby zebrania pozostałych 4 tys. rubli. Problem rozwiązała 22 czerwca 1941 r. napaść Hitlera na Związek Radziecki.

 

Okupacja niemiecka przyniosła niestety nowe kłopoty. Lokalną administrację naziści powierzyli Ukraińcom, co umożliwiło im szykanowanie Polaków. Kiedy zajęli tylko dla siebie przedwojenną polską szkołę, zabraniając dostępu do niej polskim dzieciom i nauczycielom, ks. Franciszek Byra razem z księdzem Wiktorem Harbichem i nauczycielem Romanem Piechowiczem napisali petycję do władz niemieckich w Kamionce Strumiłowej, podpisaną przez 250 rodziców. Po trzech dniach Ukraińcy dostali nakaz przydzielenia pomieszczeń na szkołę dla polskich dzieci, którą urządzono w budynku przedwojennego sądu. W odwecie miejscowe ukraińskie władze oskarżyły Polaków o sprofanowanie mogiły niemieckiego żołnierza. Doprowadziło to do aresztowania przez radziechowskie gestapo kilku osób, w tym ks. Franciszka Byry. Ofiary ukraińskiej prowokacji osadzono w więzieniu we Lwowie i tam torturowano. Dopiero po interwencji Kurii Arcybiskupiej lwowskie gestapo ponownie zbadało sprawę i ustaliwszy, że sprawcami profanacji grobu byli sami donosiciele, zwolniło aresztowanych Polaków. Tortury odcisnęły jednak trwałe piętno na zdrowiu księdza Byry. Prześladowany później coraz częściej przez ukraińskich nacjonalistów, którzy grozili mu śmiercią w przysyłanych anonimach, wobec narastającego zagrożenia napadami banderowców i zbliżającego się frontu w maju 1944 r. zdecydował się opuścić parafię.

 

Przed wyjazdem ksiądz ukrył pod posadzką kościoła wartościowe przedmioty liturgiczne, zakopał nieopodal zakrystii kościelne dzwony, zapakował cudowny obraz Matki Bożej Łopatyńskiej oraz co cenniejsze elementy wyposażenia świątyni, w tym zabytkowe kielichy i monstrancje i wywiózł je do Radziechowa przyfrontowym niemieckim samochodem, który dowoził wojsku amunicję. Na miejscu ulokował się na tamtejszej plebanii i od razu podjął starania o załatwienie kilku towarowych wagonów w jego rodzinne strony - do Rudnika nad Sanem. Po przyjeździe zamieszkał u siostry w Przędzelu, włączając się do prac duszpasterskich w kościele parafialnym w pobliskich Racławicach. Krewni księdza pomogli w zakwaterowaniu wielu uchodźcom z Łopatna i okolic.

 

Ksiądz Byra utrzymywał stały kontakt ze swoimi parafianami. Niedługo po wojnie odwiedził też wiernych, którzy osiedlili się w Wójcicach na Opolszczyźnie. Na ich prośbę, za zgodą Administracji Apostolskiej w Opolu w maju 1946 r. objął probostwo w Wójcicach, a na Zielone Święta sprowadził tam z Przedzela cudowny obraz Matki Bożej Łopatyńskiej, który przeniesiony z honorami ze stacji kolejowej w Otmuchowie, został umieszczony w wójcickim kościele parafialnym pw. św. Andrzeja Apostoła. Choć nowa parafia była wówczas uboga proboszcz Byra podjął się remontu kościoła i jego ołtarza. Doprowadził również do budowy nowego cmentarza w Wójcicach, gdyż stary, przykościelny był już zapełniony. Proboszcz poświęcił go w trzech czwartych, za wyjątkiem części przeznaczonej dla niewierzących.

W 1954 r. bardzo uroczyście obchodzono w Wójcicach jubileusz 40-lecia święceń kapłańskich księdza Byry, na który przybyła rzesza wiernych i dawnych parafian rozsianych po całym kraju, a także księża z okolicznych parafii.

 

Ksiądz Franciszek Byra pełnił posługę kapłańską 43 lata. Zmarł 12 maja 1957 r. Pochowano go na założonym i poświęconym przez niego nowym cmentarzu, gdzie wdzięczni parafianie wystawili mu okazały nagrobek. Ponieważ czas go nie oszczędził, wierni z Wójcic, zachowujący w sercach wdzięczną pamięć o swoim proboszczu, który w straszliwych czasach wojny i trudnym okresie powojennym dzielił z nimi trudy i głosił Chrystusową nadzieję w lepszą przyszłość, ufundowali mu nowy, marmurowy pomnik. Zachowano na nim poprzednią inskrypcję: „Tu spoczywa ksiądz kan. Franciszek Byra, kapłan Diecezji Lwowskiej, proboszcz Parafii Łopatyn – Wójcice *1 IV 1889 – wyśw. 12 VII 1914 † 12 V 1957”.

 

Podczas probostwa księdza Byry w Łopatynie wikarym był najpierw ks. Franciszek Kutrowski, a po nim od sierpnia 1938 r. ks. Wiktor Harbich.

 

ks. Bryra i ks. KutrowskiKsiądz Franciszek Kutrowski urodził się w 1907 r. w Buczaczu, gdzie ukończył gimnazjum. W 1936 r. uzyskał tytuł magistra teologii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i otrzymał święcenia kapłańskie z rąk abpa Bolesława Twardowskiego. Pierwsze kroki w duszpasterstwie stawiał w Łopatynie, gdzie był wikarym. W 1938 r. przeniesiono go do Stojanowa, miasteczka leżącego 11 km na północ od Radziechowa. Po zamordowaniu stojanowskiego proboszcza, księdza Franciszka Szarzewicza, którego 16 lipca 1944 r. ukraińscy nacjonaliści z UPA, przebrani w mundury sowieckich żołnierzy, zastrzelili w polu nieopodal plebanii, ksiądz Kutrowski przeniósł się do Radziechowa. Stamtąd dojeżdżał do Stojanowa, by wypełniać obowiązki duszpasterskie do 26 września 1945 r., kiedy to wraz z wysiedlaną ludnością polską wyjechał ostatnim transportem kolejowym do Oławy, gdzie był już ks. Tadeusz Pilawski z Radziechowa.

Ks. Franciszek Kutrowski zadbał o zabranie wyposażenia i najcenniejszych przedmiotów kultu z radziechowskiego kościoła i kilkunastu okolicznych świątyń, otoczył opieką również wyjeżdżających rodaków, udzielając im schronienia przed mordującą Polaków partyzantką ukraińską, działającą na tyłach wojsk sowieckich, pomagał w organizowaniu transportów, głównie na Ziemie Zachodnie. 10 czerwca 1945 r. z Radziechowa i Stojanowa wyjechało 70 wagonów z repatriantami.  

Po śmierci proboszcza Tadeusza Pilawskiego ks. Franciszek Kutrowski objął parafię MB Pocieszenia w Oławie, z którą był związany 35 lat. Zmarł w 1980 r.

 

Pożegnanie ks. Kutrowskiego, powitanie ks. HarbichaKsiądz Wiktor Harbich urodził się w 1913 r. w Mostach Wielkich koło Żółkwi. W 1933 r. wstąpił do seminarium duchownego we Lwowie i podjął studia na wydziale teologicznym Uniwersytetu Jana Kazimierza. Ukończył je w 1938 r. i został wyświęcony na kapłana przez metropolitę lwowskiego abpa Bolesława Twardowskiego. Łopatyn był jego pierwszą placówką duszpasterską.

Podczas wojny i sowieckich represji wraz z proboszczem Byrą był na liście osób do wywózki. Sowieci na szczęście nie zdążyli, gdyż uciekli przed Niemcami. Podczas hitlerowskiej okupacji, holokaustu Żydów i napadów banderowców na całe polskie rodziny odprawiał ciche pogrzeby pomordowanym, których zwłoki wstawiano w skrzyniach do kościelnej kruchty. Wtedy brakowało trumien. Razem z księdzem Byrą wykopał tunel pod plebanią, umożliwiający im schronienie lub ucieczkę w razie napadu. Noce spędzał wtedy przeważnie z grupką parafian w kościele. Zastraszany przez ukraińskich nacjonalistów, którzy w czerwcu 1944 r. porozlepiali w mieście plakaty z ultimatum: „Jeśli chcecie żyć, ujeżdżajcie w Polszczu”, tak jak proboszcz Byra oraz wielu łopatynian wyjechał do Radziechowa, a stamtąd do Polski centralnej. W marcu 1945 r. po kilkumiesięcznej tułaczce znalazł się w Łodzi. Tam od 1951 był proboszczem w parafii Dobrego Pasterza.

Nie zapominając o dawnych łopatyńskich parafianach, wielokrotnie 15 sierpnia przyjeżdżał do Wójcic na odpust, uczestniczył także w uroczystości koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Łopatyńskiej w 1986 r. Zmarł w 1996 r. Został pochowany na cmentarzu w Łodzi.

 

Po wyjeździe z Łopatyna ks. Franciszka Byry i ks. Wiktora Harbicha od października 1944 r. do października 1945 r. parafią administrował ks. Stanisław Mazak. W tym niezmiernie trudnym i niebezpiecznym okresie podjął się on zarządzania aż czterema parafiami: w Łopatynie, Szczurowicach, Toporowie i Stanisławczyku, wykazując się wielką odwagą i poświęceniem.

 

Ksiądz Stanisław Mazak urodził się w 1906 r. w Starym Siole. W 1928 r. ukończył gimnazjum w Dolinie, a w 1933 r. studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Wtedy też otrzymał święcenia kapłańskie. Pracował w parafii w Baryczu, a potem w Porchowej koło Buczacza. We wrześniu 1939 r. był kapelanem w randze kapitana w szpitalu polowym nr 606 w Tarnopolu. Na początku okupacji przebywał w Krakowie, gdzie nawiązał kontakty z ruchem oporu. Po inwazji niemieckiej na Związek Radziecki wrócił do archidiecezji lwowskiej i w grudniu 1941 r. podjął obowiązki proboszcza w Szczurowicach. Do 18 marca 1944 r. prowadził lekcje tajnego nauczania. Należał również do AK.

Jako kapłan pomagał wszystkim prześladowanym, nie zależnie od ich wyznania czy narodowości. Bronił ludności polskiej przed napadami ukraińskich nacjonalistów. Udzielał schronienia skazanym na zagładę Żydom i wydawał im podrabiane metryki, za co po latach, w okresie powojennym otrzymał izraelski medal „Sprawiedliwy wśród narodów świata”.

 

Jesienią 1944 r., gdy nasiliło się okrucieństwo banderowców, przeniósł się do Łopatyna, gdzie było trochę bezpieczniej i opiekował się również wiernymi jeszcze dwóch parafii – Toporowa i Stanisławczyka, które księża już opuścili. Parafie te były bardzo zagrożone przez ukraińskich nacjonalistów. W Toporowie już w 1942 r. straszliwie pobito ks. Józefa Jastrzębskiego, a w lutym 1944 r. zamordowano ks. Janusza Kuszyńskiego. Mimo iż wielu Polaków uciekało wtedy do powiatowego Radziechowa skąd wyjeżdżali dalej do Polski, część okolicznej ludności skryła się w Łopatynie, gdzie czuła się nieco bezpieczniej pod okiem niemieckich urzędów.

1 listopada 1945 r. ks. Mazak wraz z grupą parafian przesiedlił się na Śląsk Opolski. Wyjeżdżając, zabrał oczywiście ze szczurowickiego kościołka oraz z kaplicy w Uwinie najcenniejsze i najpotrzebniejsze rzeczy z ich wyposażenia. Początkowo był duszpasterzem w Kamienniku, Goworowicach i Szklarach w Grodkowskiem. Była to praca ponad jego siły, więc w maju 1946 r. parafię w Szklarach przejął inny ksiądz. Z uwagi na konflikt pomiędzy mieszkańcami Kamiennika i Goworowic 1 listopada 1947 r. ks. Stanisław Mazak przeniósł się do gminy Głuchołazy, gdzie objął parafię w Polskim Świętowie. Od 1957 r. pełnił tam obowiązki głuchołaskiego dziekana.

Ks. Mazak znany był ze swoich naukowych zainteresowań. Samodzielnie i jako współautor napisał około stu prac, w tym kilka książek z zakresu historii Kościoła oraz pszczelarstwa, którym się pasjonował. Zmarł w Pszczynie w 1988 r. i tam został pochowany.

 

2017-10-23 17:16:35.
Używamy plików cookies, aby zwiększyć użyteczność naszej strony i jakość świadczonych usług zgodnie z preferencjami naszych użytkowników. Wykorzystujemy je do anonimowych badań statystycznych związanych z odwiedzinami naszej witryny. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Informacje na temat ustawień dotyczących ciasteczek w poszczególnych przegladarkach dostępne są na poniższych stronach: